Pokłady


Gry komputerowe

Gry towarzyskie

Kultura

TESGIR
Najlepsze miejsce dla fanów fantastyki

„Dragon Age 4” – przewidywania, teorie, pragnienia


Dodał dnia 28.02.2019 do Dragon Age (seria). Brak komentarzy.

„Dragon Age” to obecnie moja ulubiona seria cRPGów fantasy, stąd na „Dragon Age IV” czekam ze sporą niecierpliwością (podszytą jednak sporymi obawami wynikającymi z miernej jakości „Andromedy”). Nic więc dziwnego, że nawet wypuszczenie króciutkiego teasera (co miało miejsce 6 grudnia 2018 r.) wywołało u mnie falę ekscytacji i spowodowało, że o kolejnej odsłonie „Ery Smoka” myślę częściej i intensywniej niż wcześniej. Niniejszym postanowiłem spisać swoje przemyślenia i zaprezentować garść przewidywań i teorii odnośnie fabuły czwartego „Dragon Age’a” (bo gameplay i mechanika są jednak dla mnie dużo mniej interesujące). Zapraszam.

Zacznijmy od czegoś prostego, czyli od podtytułu. Wspomniany już teaser wprowadził do ogólnej świadomości frazę #TheDreadWolfRises, która wg. niektórych jest roboczym tytułem sequela, jednak w ostatecznym nazewnictwie bym się jej nie spodziewał. Powód jest banalnie prosty: jest ona po prostu za długa, a BioWare zawsze nadaje swoim grom krótkie, tzn. jedno-, maksymalnie dwuwyrazowe tytuły. Oczywiście, wspomniany hashtag może być hasłem promocyjnym produkcji (jak np. „Lead them or fall” uprzednio), ale jeśli chodzi o miano nowej gry, osobiście stawiam na „Dragon Age: Inquisition II”. Jestem bowiem przekonany, że nowa gra będzie fabularnie ściśle powiązana z „Inkwizycją”, a taki tytuł da to jasno do zrozumienia i niejako poinformuje nabywców, że powinni zapoznać się z poprzedniczką, jeśli chcą zrozumieć wszystkie meandry opowieści.

Czy taki podtytuł wskazuje na to, że sporą rolę w czwartej części odegra Inkwizytor, czyli główny bohater trójki? Otóż moim zdaniem nie, a powód jest banalnie prosty – wprowadzenie tej postaci jako jednego z głównych herosów wymaga zaangażowania całkiem sporych środków, wszak mógł on pochodzić z jednej z dwóch płci, czterech ras i trzech profesji, co wymuszałoby stworzenie 24 kolejnych modeli graficznych i zatrudnienia „na pełen etat” czwórki aktorów głosowych; na dodatek i tak znalazłoby się zapewne wielu graczy, którzy narzekaliby, że persona ta nie wygląda/nie brzmi/nie zachowuje się jak ich awatar. Herold Andrasty pojawi się więc zapewne wyłącznie w jednej-dwóch scenach, chociaż moim zdaniem prawdopodobna jest także opcja, że poprowadzimy go w krótkim prologu-samouczku, na końcu którego… zginie, co ostatecznie usunie go z „planszy” i zrobi miejsce kolejnemu zbawcy Thedasu. Inną opcją jest ta, że Inkwizytor będzie naszym przełożonym, z którym spotkamy się na początku i/lub końcu przygody, a poza tym kontaktować się będziemy z nim głównie listownie lub też magicznie, z wykorzystaniem wyłącznie dźwięku, a nie obrazu.

A co z drugą (no, może trzecią) najważniejszą postacią „Inkwizycji”, czyli Solasem? Jeśli prawdziwa okaże się opcja z Inkwizytorem w samouczku, to moim zdaniem również Solasa ujrzymy już w prologu i tam dojdzie do spotkania tych dwóch osobistości. Nie znaczy to jednak, że właśnie Złowieszczy Wilk zabije Herolda Andrasty, gdyż możliwych rozwiązań fabularnych tej konfrontacji jest od groma. Moją ulubioną opcją jest ta, że już wtedy łysolowi uda się podnieść Zasłonę, a powracający Evanuris pozbędą się zarówno swojego dawnego towarzysza, jak i przywódcy Inkwizycji albo też tylko ten ostatni poniesie śmierć, a pierwszemu uda się uciec i będzie on kimś w rodzaju niechętnego sojusznika lub „frenemy” naszego bohatera. Oba te rozwiązania wydają mi się ciekawsze i bardziej zaskakujące od rywalizacji z Solasem, chociaż opcja ta również jest możliwa i, szczerze mówiąc, nawet bardziej prawdopodobna.

Swoją drogą, jeśli Evanuris powrócą, to ciekawe, w jakiej formie. Przede wszystkim, są teorie, że elficcy i tevinterscy bogowie to te same byty: zgadzają się m.in. liczba bóstw (Evanuris jest co prawda dziewięcioro, ale należy odliczyć Mythal i Fen’Harela), ich powiązanie ze światem snów oraz nienawiść do Pustki. Jeśli przewidywania te się potwierdzą (a moim zdaniem tak będzie), oznacza to, że pięcioro z nich powróciło już do świata materialnego pod postacią Arcydemonów i zostało w tej postaci pokonanych. Jak jednak wpływa to na te byty, które nie znajdują się wtedy w swoich ciałach? Zabija je, okalecza, osłabia, czy też w ogóle tego nie odczuwają? Pierwsza opcja jest najmniej prawdopodobna, ale ostatnia również, dlatego jeśli zgodnie z moim życzeniem to Evanuris będą naszym głównym wrogiem, będziemy się mierzyć z dwójką z nich: jednym w postaci potężnego elfiego maga, a z drugim jako kolejnym Arcydemonem prowadzącym szóstą Plagę (opcjonalnie z dwoma Arcydemonami i piątką arcymagów). Zwłaszcza na tym ostatnim mi zależy, gdyż „Dragon Age” zaczął się od Plagi i dobrze byłoby, gdyby wątek ten wreszcie powrócił z pełną mocą.

Do tej pory w tekście tym opierałem się bardziej na intuicji i życzeniach, dlatego pora na analizę twardych dowodów, a raczej twardego dowodu, czyli grafiki, która zadebiutowała wraz z teaserem i którą możecie zobaczyć na górze niniejszego tekstu. Najważniejsze tamże wydają się trzy elementy: Złowieszczy Wilk widoczny po prawej, odłamek czerwonego lyrium po środku i tajemnicza postać po lewej. O pierwszym powiedziano już chyba wszystko, drugie za to można „obsadzić” w tylu rolach, że nawet nie będę próbował zgadywać tej prawdziwej. Najbardziej interesujący jest więc tajemniczy czarodziej. W opracowaniu zamieszczonym w serwisie TVGry podano, że postać ta ubrana jest w szatę ozdobioną symbolami Falon’Dina, boga umarłych i wysnuto wniosek, że to właśnie on. Ja mam jednak inną teorię, gdyż w lore pojawiły się także inne postaci, które mogłyby w ten sposób ozdabiać swoje szaty – są to magistrzy służący tym bóstwom, którzy dawno temu fizycznie weszli do Pustki i w efekcie zostali pierwszymi pomiotami. Moim zdaniem, jednym z wątków czwórki będzie poszukiwanie tych osobistości w celu przekonania ich do stanięcia przeciwko dawnym panom – kto wszak mógłby dać opór Evanuris, jak nie najpotężniejsi ludzcy magowie? Fakt, postać na grafice wygląda na elfa, ale może to być łatwo wyjaśnione manipulacją lub niewiedzą malarza (grafika wygląda jak malunek, który mógłby istnieć „in universe”). Do tej pory spotkaliśmy już dwóch magistrów ze wspomnianej grupy – Architekta i Corypheusa (chodzą także plotki, że kolejnym jest Pierwszy Strażnik, który wszak raczej nie pojawia się publicznie) – następni wydają się więc kwestią czasu.

Wróćmy jeszcze do mniej górnolotnych, ale także ważnych przewidywań. Ostatnia scena „Intruza” wskazuje, że polem działania w kolejnej części będzie Imperium Tevinter, moim zdaniem jednak będzie ono dużo szersze i obejmie całą lub nieomal całą niezbadaną dotychczas północ kontynentu, czyli prawie na pewno Anderfells i Seheron, a być Rivain i Antivia. Dwie pierwsze przewidywane lokalizacje są na tyle ważne, że Anderfells jest główną siedzibą Szarej Straży, a Seheron polem walki tevinterczyków z Qunari – ten ostatni wątek aż się prosi o ostateczne rozstrzygnięcie z udziałem kolejnego grywalnego herosa (oczywiście z wszystkimi możliwymi konsekwencjami, czyli zwycięstwem Tevinteru, wygraną rogatych lub trwałym pokojem).

Wielu graczy ciekawi także, którzy towarzysze powrócą w kolejnej części. Moim zdaniem w zasadzie pewna jest Sera (do tej pory z odsłony na odsłonę przechodzili najzabawniejsi kompani, a elfka wydaje się spełniać to kryterium w oczach wielu graczy), a bardzo prawdopodobny Cullen (który nie pojawił się wyłącznie w „Przebudzeniu”, a w pozostałych produkcjach pełnił coraz ważniejszą rolę). We wspomnianym już epilogu „Intruza” pojawiły się także Leliana, Cassandra i Lace Harding, ale dwie pierwsze moim zdaniem odpadają ze względu na możliwą boskość, a ostatnia, chociaż bardzo popularna, pełniłaby w drużynie taką samą rolę, co Sera, co znacznie zmniejsza jej szansę – fajnie by jednak było, gdyby wróciła, choćby w takiej roli, jaką pełniła w „Inkwizycji” (chociaż nowa rada stworzona np. ze Stena, Doriana i Harding to też kusząca propozycja, nawet jeśli czysto życzeniowa).

To już wszystkie moje przemyślenia; ciekaw jestem, ile z nich się spełni w czwórce, ile jednak w piątce (może Inkwizytor i Solas pozabijają się/zginą w ostatniej, a nie pierwszej scenie i Evanuris będą naszymi przeciwnikami dopiero w „Inquisition III”), a ile wcale. Jeśli macie jakieś własne rozważania, zapraszam do dzielenia się nimi, jak również wyrażania opinii o moich wypocinach. Do zobaczenia w kolejnym artykule.

Komentarze


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 *