Pokłady


TESGIR
Najlepsze miejsce dla fanów fantastyki

Justice League TAS – najlepsze odcinki


Dodał dnia 14.10.2016 do Serialowa varia.

Ten tekst, będący w zasadzie suplementem do felietonu o „Justice League TAS” ma za zadanie przedstawić najlepsze odcinki wszystkich sezonów tego serialu. Tym razem porzucam idę wszelkich TOPów i BOTTOMów na rzecz wymienienia i opisania tych epizodów w kolejności chronologicznej. Zapraszam.

Uwaga! W tekście pojawiają się większe i mniejsze spoilery. Czytasz na własną odpowiedzialność.

„Secret Origins”

Pierwszy odcinek serialu, już zapowiadający jego wysoki poziom. Poznajemy w nim wszystkich głównych bohaterów (ze szczególnym uwzględniem Martian Manhuntera) i obserwujemy pierwsze zalążki przyjaźni i tarć w zespole. Oparta na „Wojnie Światów” fabuła też jest niczego sobie, a Liga pokonująca kosmicznych najeźdźców od razu nasuwa skojarzenie ze sławnym, pierwszym tomem morrisonowskiej „JLA”.

„Legends”

Odcinki stanowiące hołd Timma i spólki dla Złotej Ery Komiksu. Członkowie Ligii trafiają w nich na alternatywną Ziemię zamieszkałą przez bohaterów komiksów czytanych w dzieciństwie przez Johna Stewarta. Epizod z jednej strony ukazuje prostszy, bardziej optymistyczny świat, a z drugiej uświadamia nam, że nie każdy ray jest tym, czym się wydaje. No i kończy się naprawdę wzruszająco, pokazując przy tym, czym jest prawdziwe bohaterstwo.

„Injustice for All” / „Secret Society”

Niezwiązane ze sobą odcinki, w których złoczyńcy tworzą własną „ligę” czy też „stowarzyszenie”, by wspólnymi siłami pokonać naszych herosów: pierwszy raz z inicjatywy Lexa Luthora, drugi – goryla Grodda. Nie ma tutaj jakichś skomplikowanych fabuł czy ważnych scen – po prostu grupowa naparzanka w najlepszym wydaniu.

„Methamorphosis” / „Tabula Rasa”

Odcinki bardzo podobne do powyższych, tym razem jednak Liga staje nie przeciwko grupie złoczyńców, a stawia czoło jednemu, potężnemu przeciwnikowi, którego moce pozwalają mu walczyć z nimi wszystkimi: w pierwszym jest to Metamorpho, w drugim Amazo. Nie ma tutaj co prawda radości z obserwowania wielu różnych postaci, ale skupienie się na jednym oponencie pozwala lepiej go przedstawić, tym bardziej, że obie persony są w dużej mierze bohaterami tragicznymi (i, jak teraz myślę, dość do siebie podobnymi, ale nie szkodzi).

„The Savage Time”

Ze względu na czasowe manipulacje Vandala Savage’a Liga trafia do czasów II wojny światowej, gdzie u boku aliantów walczy z dysponującymi XXI-wieczną technologią nazistami. Dla hardcore’owych fanów DC jest to okazja do zobaczenia na ekranie herosów z tego okresu (sierż. Rock i jego Easy Company, Blackhawks czy Steve Trevor), a dla laików możliwość zobaczenia zauroczonej Wonder Woman czy pozbawionego mocy pierścienia Green Lanterna.

„Only a Dream”

Kolejna potyczka Ligii z potężnym przeciwnikiem, którym tym razem jest John Doe/Doctor Destiny. Złoczyńca więzi herosów w ich własnych koszmarach i tylko J’onn J’onnz i Batman mogą ich uratować. Poza ciekawymi pomysłami na największe lęki bohaterów warta uwagi jest także przezabawna scena z Batmanem… zamawiającym kawę.

„A Better World”

Odcinek z alternatywną Ziemią, tym razem taką, na której Superman w zemście za śmierć Flasha zabija Lexa Luthora po czym wraz z Ligą wprowadza na planecie rządy twardej ręki, lobotmizując każdego superzłoczyńcę i bezwzględnie karając najmniejsze przewinienia. Bardzo emocjonujący pojedynek Batmanów i kolejny świetny występ Luthora to chyba najlepsze fragmenty epizodu.

„Hereafter”

Zdecydowanie najbardziej wzruszający odcinek serialu, w której grupie złoczyńców udaje się zabić Supermana – a przynajmniej na to wygląda. Reakcje członków drużyny na śmierć przyjaciela (zwłaszcza Batmana), emocjonująca scena pogrzebu i przemowy J’onna (która mogła być jeszcze lepsza, gdyby kwestię „Kal-El from Krypton, the imigrant from the stars, who taught as all how to be heroes” zamienić na „Kal-El from Krypton, the imigrant from the stars, who taught as all how to be humans” – walić to, i tak się popłakałem, zaraz wracam) czy pokazanie, jak Clark radzi sobie bez mocy i z ograniczonymi zasobami – po prostu poezja. Epizod jest także źródłem znakomitego smaczku, kiedy żart Flasha z „A Better World”, że to on trzyma Ligę w moralnych ryzach okazuje się być bardzo prawdziwy, kiedy to właśnie Wally powstrzymuje Dianę przed zabiciem Toymana po „śmierci” Supermana.

„Starcrossed”

Prawdopodobnie najlepszy odcinek serialu, w którym współplemieńcy Hawkgirl z Thanagaru przybywają na Ziemię i ogłaszają, że jest ona następnym celem ataku złowieszczej rasy Gordanian, a w rzeczywistości sami mają złowrogie zamiary. Dobra jest tu tyle, że nie sposób wymienić wszystkiego: origin, zdrada i odkupienie Shayery, poznanie przez Ligę swoich sekretnych tożsamości, walka z Thanagarianami w Batcave, brutalne telepatyczne przesłuchanie jednego z nich i, nade wszystko, poświęcenie Batmana („Gentleman, it’s been an honour” – okej, popłakałem się znowu, nie wiem, czemu się do tego przyznaję) – to tylko wierzchołek góry lodowej.

„For the Man Who Has Everything”

Oparty na komiksowej historii Alana Moore’a pod tym samym tytułem odcinek, w którym Superman zostaje uwięziony w idealnym świecie i musi poświęcić wszystko, łącznie z życiem własnego syna, by uratować Wonder Woman przed Mongulem. Niedawno podobny motyw mieliśmy w „Supergirl” i chyba nie muszę mówić, kto wygrałby w tym porównaniu i z jak dużą przewagą.

„The Return”

Znany z „Tabula Rasa” Amazo powraca, by zemścić się na Luthorze i nawet połączone siły wszystkich członków Ligii nie są w stanie go powstrzymać – okazuje się jednak, że Lex potrafi to zrobić sam i to wyłącznie dzięki własnemu sprytowi i inteligencji. W odcinku mamy także jeden z najlepszych żartów w całym serialu, kiedy po wejściu Lexa do salony fryzjerskiego prowadzącego do jego tajnej kryjówki Steel stwierdza: „Muszę przyznać, że nikt nie próbowałby cię tutaj szukać, Luthor”.

„The Once and Future Thing”

Podróżujący w czasie Chronos kradnie pas Batmana, a ten wraz z Green Lanternem i Wonder Woman rusza w pościg, trafiając najpierw na Dziki Zachód, a potem do futurystycznego Gotham. Podobnie jak w „The Savage Time” największą frajdę sprawia tutaj obserwowanie współpracy Ligii z innymi herosami DC (tak z Dzikiego Zachodu, jak i serialu „Batman Beyond” [ze szczególnym uwzględnieniem interakcji Bruce’a ze swoją starszą wersją]). Ponadto, mamy tutaj także cameo Hala Jordana (jedyny jego występ w Timmverse) i posunięcie do przodu relacji Batman/Wonder Woman i Green Lantern/Hawkgirl.

„Task Force X”

Pierwszy odcinek pokazany z perspektywy tych złych, a konkretnie członków Suicide Squad (chociaż nazwa ta nigdy nie pada) wysłanych do Watchtower, by wykraść z niej wykutego przez Hefajstosa golema Anihilatora.

„Question Authority” – „Flashpoint” – „Panic in the Sky” – „Divided We Fall”

Czteroodcinkowe zakończenie wątku rywalizacji z Cadmusem, wcześniej przedstawionego w „Fearful Symetry”, „The Ultimatum”, „The Doomsday Sanction” i „The Clash”, a także jedno ze szczytowych osiągnięć serialu, pokazujące, że „Justice League Unlimited” miało rację bytu. Olbrzymia liczba pamiętnych scen (takich jak przejęcie przez Lexa kontroli nad działem Watchtower, konfrontacja Questiona z Luthorem, kapitalny monolog Green Arrowa dowodzącego, że Cadmus jest potrzebny czy pojedynek między Supermanem a Captainem Atomem), a wszystko kończy się znakomitą walką oryginalnej siódemki z Brainiaciem połączonym z Lexem, w którym ignorowany przez większość „Unlimited” Flash pokazuje pełnię swojej potęgi w scenie, która sprawia, że wyczyny Quicksilvera w „X-Menach” wydają się być dziecinną zabawą.

„Epilogue”

Odcinek, który w pierwotnym założeniu twórców miał zamykać całe Timmverse, chociaż koncepcja ta upadła na korzyść kolejnego sezonu JLU. Bardzo wzruszający epizod wyjaśniający powiązania pomiędzy Cadmusem a Batmanem Przyszłości z bardzo pamiętną i wzruszającą sceną Bruce’a ukazujacą zwykle ukrywaną, empatyczną i wrażliwą stroną Gacka.

„Patriot Act”

Jeszcze jeden Cadmuso-centryczny odcinek, w którym Generał Eiling zmienia się w monstrum i uzyskuje supermoce, by bronić ludzi przed nadludźmi z Justice League – sęk w tym, że w grupie, z którą walczy, nie ma nikogo, kto by je posiadał. Epizod najlepiej określają słowa występującej w nim staruszki: „Ilu z nas będziesz jeszcze musiał zabić, by zapewnić nam bezpieczeństwo?”. Szkoda tylko, że Vigilante nie wziął jednak swojej gitary.

„Alive” – „Destroyer”

Kończący serial dyptyk, który zaczyna się walką o przywództwo nad Legion of Doom pomiędzy Luthorem a Groddem a kończy bitwą pomiędzy połączonymi siłami bohaterów i złoczyńców a atakującą Ziemię armią Apokalips pod dowództwem Darkside’a. Pojedynek między tym ostatnim a Supermanem, Batmanem i Luthorem na długo zostaje w pamięci.

***

Postanowiłem wyróżnić tu także dwa inne odcinki, które może nie dorównują poprzednim, ale warto na nie zwrócić uwagę, także z racji ich zupełnej odmienności od reszty serialu:

„Kids’ Stuff”

Typowo komediowy i nieco głupkowaty odcinek, jednakże dziecięce wersje Supermana, Batmana, Wonder Woman (przede wszystkim) i Green Lanterna są tak zabawne, że nie mogło go tutaj zabraknąć.

„This Little Piggy”

Odcinek co prawda jest niemożebnie głupi i po prostu słaby, ale jeśli ktoś chce zobaczyć śpiewającego Batmana (ja np. chcę) to tylko tutaj będzie miał ku temu okazję.

Komentarze


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*