Pokłady


Gry komputerowe

Gry towarzyskie

Kultura

TESGIR
Najlepsze miejsce dla fanów fantastyki

Mroczni Batmani z „Dark Knights: Metal”


Dodał dnia 08.05.2018 do Komiksy.

„Dark Knights: Metal” to moim zdaniem komiksowe złoto. Pisana przez Scotta Snydera seria idealnie wykorzystywała specyfikę medium, a scenarzysta nie obawiam się wprowadzić do swego dzieła elementów przerysowanych, komicznych, czy wręcz absurdalnych. Mimo to seria w swoich założeniach uderzała w o wiele mroczniejszą stylistykę, a najlepszym dowodem na to są wprowadzeni na jej łamach Mroczni Batmani – pochodzący z koszmarnego odbicia Multiwersum złoczyńcy będący z jednej strony uosobieniem lęków „naszego” Bruce’a Wayne’a, a z drugiej połączeniem Zamaskowanego Krzyżowca z innymi postaciami, głównie członkami Justice League. Chociaż sama idea jest ciekawa, nie da się ukryć, że nie wszystkie pomysły na Mrocznych Batmanów były równie udane. W niniejszym tekście przeprowadzam więc kwalifikację tych postaci, szeregując je od najgorzej, do najlepiej zaprojektowanej i rozpisanej. Zapraszam.

Miejsce 7. The Merciless

W przypadku postaci Batmana pewna doza tajemnicy jest jak najbardziej wskazana i to samo można by zapewne powiedzieć o jego mrocznych wersjach. Niestety, w wypadku Bezlitosnego mamy do czynienia nie tyle z ograniczoną liczbą informacji, co nieomal ich brakiem – Batman ten pojawia się w komiksowym kadrze chyba najrzadziej ze wszystkich swoich współpracowników i nawet jego własny one-shot poświęca więcej miejsca naradzie przywódców tajnych organizacji niż tytułowemu bohaterowi. Jedyny pewnik to miłość Mercilessa do Wonder Woman i fakt jej zabójstwa w celu zdobycia hełmu Aresa tylko dla siebie, poza tym nie wiemy nic – ani jak dokładnie wyglądała relacja tej dwójki, ani jaki był Bruce przed zdobyciem hełmu. Z tego względu zasługuje on wyłącznie na ostatnie miejsce na liście, tym bardziej, że jego design graficzny także nie prezentuje sobą niczego specjalnego.

Miejsce 6. The Devastator

Czyli połączenie Batmana z Doomsdayem, genialnego umysłu z niepowstrzymaną siłą, które jest w stanie szybko sprowadzić do parteru nawet Supermana. Powodem decyzji Bruce’a o zarażeniu się wirusem Doomsdaya i przemianie w Niszczyciela był nie kto inny, jak Superman właśnie, który na tamtym świecie zwrócił się przeciwko Ziemi. I właśnie tutaj leży główny problem z opisywaną postacią – osobiście bardziej interesowałoby mnie, co popchnęło tę wersję Kal-Ela na zbrodniczą ścieżkę niż czytanie o kolczastym Batmanie z brzydkim ryjem. Zdarza mu się jednak co najmniej jeden znakomity one-liner, więc wypada i tak lepiej niż The Merciless.

Miejsce 5. The Murder Machine

Ze wszystkich opisanych tu postaci, The Murder Machine jest chyba najbardziej szalonym konceptem. Mamy tutaj bowiem do czynienia z mechanicznym Batmanem, którego ulubionym narzędziem walki są… holograficzni Alfredowie. Również geneza tego złoczyńcy mogła się znaleźć wyłącznie w komiksach: otóż po śmierci lokaja i przybranego ojca Bruce chciał go ożywić w cyfrowej postaci, ale coś poszło nie tak i A.L.F.R.E.D. najpierw wykończył gothamskim złoczyńców, a potem przemienił dawnego podopiecznego w Morderczą Maszynę. Muszę jednak przyznać, że ta ostatnia zbytnio mi do gustu nie przypadła (łącznie z kiepskim wyglądem), stąd tylko 5. miejsce.

Miejsce 4. The Red Death

Najbardziej wyjątkowy z Mrocznych Batmanów. W przeciwieństwie do innych tego rodzaju postaci, które na łotrowskiej ścieżce znalazły się pod wpływem pojedynczego doświadczenia, a często w dużej mierze przypadkowo, ten był zły już dużo wcześniej, a przywiązanie Barry’ego Allena do Batmobilu i wjechanie wraz z nim do Speed Force było kolejnym uczynkiem z jego długiej listy zbrodni (wcześniej ofiarą Batmana padły galerie łotrów jego i Flasha). Jednak tym, co umieściło go dość wysoko na liście jest rozdwojenie jaźni – Czerwona Śmierć jest bowiem Bruce’m Waynem, ale w jego ciele wciąż żyje świadomość Barry’ego, która stale namawia go na powrót na Jasną Stronę Mocy. Zresztą, dzięki fali pozytywnej energii Flashowi udaje się ostatecznie przejąć kontrolę, chociaż szybko ginie. A że wszyscy lubimy heroiczne śmierci, miejsce w środku stawki jak najbardziej zasłużone.

Miejsce 3. The Drowned

Mówiąc szczerze, w przypadku The Drowned zdobycie wysokiego miejsca było znacznie ułatwione. Utopiony nie jest bowiem Utopionym, a Utopioną – jej Ziemia nie tylko była mroczniejsza, ale i „płciowo odwrócona”, stąd i Batmanem była tam kobieta – Bryce Wayne. Osobiście cholernie lubię takie zabiegi, ale nie jest to jedynym powodem. Zmiany, które Bryce wprowadziła w swoim ciele, by być w stanie odeprzeć inwazję Atlantydów (dowodzoną, rzecz jasna, przez Aquawoman) świadczą o olbrzymiej determinacji i bezwzględności (hydrokineza jest zasadniczo ok, ale zamienianie innych w Death Watery to już brutalne); także jej design jest bardzo udany, a obecność w genezie straty ukochanego dodaje jej tragicznego wydźwięku. Wszystko to składa się do kupy na bardzo ciekawą postać, która w pełni zasługuje na najniższy stopień podium.

Miejsce 2. The Dawnbreaker

W klasycznym elseworldzie „Batman: In Darkest Night” Bruce Wayne dostaje pierścień Zielonych Latarni i zostaje dzięki temu kosmicznym herosem. w przypadku Gasiciela Świtu kwestia wygląda podobnie, tyle że pierścień odnajduje Bruce’a w chwilę po morderstwie jego rodziców, a traumatyczne doświadczenie zmienia młodego herosa w bezwzględnego złoczyńcę. W postaci tej lubię przede wszystkim fakt, że istotnie stara się przedstawić ona sobą coś poza kolejnym złoczyńcą – widać tutaj jak na dłoni zagrożenie wynikające z tego, że niedojrzały i skrzywdzony chłopak dostał do ręki potężną broń oraz jak ważna była dla Bruce’a Wayne jego wędrówka po świecie, która pozwoliła mu stać się herosem, którego dzisiaj znamy i kochami. Co prawda pierścień Dawnbreakera był krytykowany za niezgodność z latarnianym lorem, ale dla mnie inny świat może wprowadzać inne zasady, tym bardziej, kiedy są one tak udane. No i jeszcze ta mrożąca krew w żyłach przysięga – aż nie wierzę, że pisał to Sam Humphries.

Miejsce 1. Batman Who Laughs

Nie mogło być inaczej. Będąc szczerym, moim ulubionym Mrocznym Batmanem jest Dawnbreaker, ale to jednak Batjoker jako jedyny z nich jest istotną postacią eventu, a nie wyłącznie interesującym tłem – to właśnie on jest przywódcą innych mroczniaków, architektem ataku na Ziemię Prime i głównym wykonawcą woli Barbatosa. Jest to także ten Batman, który mimo iż tak różny od prawdziwego, jest jednocześnie najbardziej realny – wszak nietrudno wyobrazić sobie, że Bruce w końcu się złamie i zabije swojego arcywroga tylko po to, by stać się takim jak on, wyrżnąć batrodzinę przy akompaniamencie głośnego „hahaha”, pokonać całą Ligę, psychicznie złamać Supermana i stworzyć armię kanibalistycznych Robinów – a wszystko to wręcz genialnie zilustrowane przez Riley’a Rossmo. Fanów złoczyńcy ucieszy zapewne fakt, że Śmiejący się Batman przeżył „Metal” i będzie dalej bruździł na głównej Ziemi DC – już nie mogę się doczekać, co znowu zmajstruje.

Komentarze


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*