Pokłady


TESGIR
Najlepsze miejsce dla fanów fantastyki

Prince of Persia (2008)


Dodał dnia 18.04.2017 do Recenzje innych gier.

Historia serii „Prince of Persia” zaczęła się w 1989 od dwuwymiarowej platformówki, w której tytułowy Książę musiał pokonać złego wezyra. Druga część należała do tego samego gatunku, z kolei trzecia przeniosła rozgrywkę do środowiska 3D. Współcześni gracze znają ten tytuł głównie z tzw. trylogii Piasków Czasów, czyli wydanego w 2003 roku rebootu i jego dwóch kontynuacji (a w zasadzie tetralogii i trzech, jeśli weźmiemy pod uwagę „Zapomniane Piaski”, te jednak egzystują niejako obok głównego nurtu, będąc głównie reklamówką filmowej adaptacji). W 2008 roku Ubisoft uznał, że marce przyda się kolejne odświeżenie i tak powstał kolejny, bezpodtytułowy „Prince of Persia”, zwany POP2008 lub nawet krócej POP08. Właśnie tej produkcji będzie dotyczyć poniższa recenzja.

POP08 zaczyna się pośród burzy piaskowej, przez którą przedziera się główny bohater gry. Tym razem nie jest on żadnym księciem (chociaż tak jest tradycyjnie nazywany i sam również będę go określał tym tytułem), a złodziejem, któremu nieobca jest także grabież grobów – innymi słowy, wypisz wymaluj poszukiwacz przygód. Nawołując swoją oślicę Farah, której juki wyładowane są złotem z ostatniej wyprawy, trafia on do ukrytej świątyni, gdzie poznaje/ratuję Elikę – księżniczkę Ahurów (gra mogłaby więc nosić tytuł „Princess of Persia”, który byłby bardziej odpowiedni), ludu, który w imieniu boga światła Ormazda odpowiedzialny jest za doglądanie więzienia jego mrocznego brata Arymana. W ostatnim czasie zły bóg został jednak ponownie uwolniony i to na barki Księcia (standardowo bezimiennego) i Eliki spada ciężar wtrącenia go ponownie do lochu.

Żeby jednak dokonać tego czynu, bohaterowie muszą dotrzeć do tzw. żyznych Pól, płyt mocy zasilające wspomnianą wyżej świątynię. I tutaj zaczyna się problem, jako że wraz z uwolnieniem Arymana miasto Ahurów uległo Zepsuciu – ze świata zniknęły kolory, a podniszczoną metropolią rządzą podlegli mrocznemu bogu Zepsuci i inne mroczne moce, a jedynym sposobem, by odwrócić ten proces, jest uzdrowienie Żyznych Pól za pomocą magicznych mocy Eliki. Cała zabawa polega więc na szukaniu drogi do tych płyt mocy, pokonywania lub omijania przeszkód napotkanych po drodze i walki ze spotkanymi przeciwnikami. Tych ostatnich jest jednak w grze niewielu, a każdy pełni rolę co najmniej mini-bossa: brak tu walk z masą przeciwników, za każdym razem mierzymy się z tylko jednym stworem. System pojedynków opiera się na odpowiednim łączeniu dostępnych ruchów: standardowego ciosu mieczem, chwytu pancernej rękawicy Księcia, magicznych zaklęć Eliki i ogólnie pojętej akrobatyki. Całość jest prosta i przejrzysta, nie da się jednak ukryć, że szybko się nudzi: standardowi wrogowie są dokładnie tacy sami, a z każdym bossem (tych jest czworo: Wojownik, Łowca, Alchemik i Konkubina) przyjdzie nam się mierzyć wielokrotnie. Z czasem przeciwnicy zyskują co prawda nowe umiejętności, ale my już nie, przez co w pierwszej walce możemy użyć dokładnie tych samych kombosów, co w ostatniej – aż prosiłoby się o jakiś prosty system uczenia się nowych sztuczek czy połączeń ataków.

Wbrew pozorom, jest to jednak wada niewielka, gdyż POP08 nie polega na walce – pełni ona wyłącznie rolę marginalną, najważniejsze jest bowiem dochodzenie do Żyznych Pól. A w zasadzie nie dochodzenie, a dobieganie, doskakiwanie i dowspinanie się do nich. Twórcy bowiem poniekąd słusznie uznali, że tym, co odróżniało „Prince of Persia” od innych gier typu action-adventure były akrobatyczne zdolności głównej postaci (obecnie, po „Mirror’s Edge” czy „Assasin’s Creed” nie jest to już takie oryginalne, ale wtedy było) i właśnie na tym oparto ciężar rozgrywki. Książę, jak na bohatera serii przystało, jest niezwykle sprawny: potrafi biegać po ścianach, odbijać się od nich, zawisnąć na rękach nad przepaścią, wspinać się po pnączach i wiele więcej. Poza tym, w eksploracji pomagają nam także wspomniana już rękawica, dzięki której możemy zjeżdżać z dużej wysokości, a także zaklęcia Eliki, które umożliwiają nam wykonywanie podwójnych skoków oraz aktywację pomniejszych płyt mocy, zezwalających m.in. na bieg pioniowo w górę czy krótki lot. Magia naszej towarzyszki pełni także jeszcze jedną rolę – dzięki niej w grze nie można zginąć: za każdym razem, gdy Książę spada w przepaść lub wpada w jedną z pułapek, Księżniczka ratuje go i przenosi do ostatniego bezpiecznego miejsca. Wbrew pozorom, takie rozwiązanie ma sens – dzięki niemu w ogóle nie musimy zapisywać ani wczytywać stanu rozrywki i nic nie wytrąca nas ze świata gry. Elika potrafi także wypuścić małe światełko, które pokazuje nam ścieżki do celu – jest to jednak opcjonalnie i każdy może szukać drogi na własną rękę. Spostrzegawczość i orientacja w terenie przydadzą się również podczas poszukiwania Ziaren Światła, których odpowiednia liczba jest potrzebna do odblokowywania kolejnych mocy Księżniczki – nie trzeba znaleźć ich wszystkich, ale wykonanie tego zadania daje sporą satysfakcję. W zasadzie, daje ją cała zręcznościowe część gry, gdyż akrobatyczne wyczyny świetnie wyglądają, a nawet najbardziej skomplikowane skoki-i-podskoki wykonuje się bardzo łatwo. A nawet za łatwo: opisywany tytuł słusznie nosi miano gry przyjaznej dla początkujących, a porównując ją z bardzo przecież intuicyjnymi „Piaskami Czasu” musimy dojść do wniosku, że w starszej produkcji było dużo trudniej – jeśli szukasz wyzwań, powinieneś raczej sięgnąć po „Duszę Wojownika” lub „Dwa Trony” niż po POP08.

Jeśli jednak zrezygnujesz z POP08 ominie cię jeszcze jedna przyjemność – obcowanie z jej głównymi bohaterami. Książę i Elika są bardzo sympatyczni, nawet jeśli skrojeni wg dobrze znanych wzorców: on jest wyszczekany, pewny siebie i próbuje ukryć swoje dobre serce, ona obowiązkowa, mądra i wrażliwa, chociaż nie brak jej poczucia humoru. Słuchanie ich wzajemnych docinków i obserwowanie rozwoju ich relacji sprawia sporą frajdę, tak samo jej przyglądanie się ich współpracy – np. jeśli Książę po zjeździe po ścianie poczeka na towarzyszkę, będziemy mogli zobaczyć, jak pomaga jej zejść. O dziwo, radę daje polski dubbing – Maciej Zakościelny i Izabela Bukowska naprawdę się postarali, w przeciwieństwie do montażystów dźwięku – kwestie Księcia są dużo cichsze niż wypowiedzi Eliki, często zdarza się też, że te pierwsze urywają się przed ostatnimi słowami. Tak czy owak, gwarantuję, że polubicie swojego awatara i jego przyjaciółkę i będziecie chętnie do nich wracać.

Opinia o POP08 nie byłaby pełna, gdybym nie pochylił się nad jej oprawą graficzną. A ta jest po prostu kapitalna, jakby żywcem wyrwana z opowieści 1000 i 1 nocy. Każdą lokację będziemy mogli zobaczyć w dwóch odsłonach – Zepsutej i Uzdrowionej – a każda ma swój styl. Pierwsza to dominacja różnych odcieni szarości, z kolei w drugiej króluje na ogół jasna zieleń – kiedy uzdrowimy jakąś krainę aż chce się dostać do jej najwyższego punktu i po prostu napawać się jej wyglądem. Równie dobrze wyglądają postacie, wykonane w technologii przypominającej cell shading (aczkolwiek to ponoć nie to), chociaż wolałbym, by nie odznaczały się tak od otoczenia. Warto pochwalić także twórców za design Eliki, która potrafi być dla gracza atrakcyjna bez epatowania seksem – jakby tak ubierały się kobiety w prawdziwym świecie, byłbym wniebowzięty. Również oprawie dźwiękowej nie można niczego zarzucić – zwłaszcza te spokojniejsze, „zielone” tony przypadły mi do gustu.

Podsumowując, ocena tej części „Prince of Persia” w dużej mierze zależy od tego, czego będziesz od niej oczekiwał. Jeśli tak jak ja jesteś zręcznościowym niedojdą albo po prostu szukasz rozgrywki na parę godzin, zapewne ci się spodoba, bo pozwala poczuć się „mocnym” bez zbytniego wysiłku palcowo-klawiaturowego albo po prostu się odprężyć. Jeśli jednak jesteś fanem gatunku i szukasz wyzwania, to go tutaj nie znajdziesz, chociaż zapewne docenisz urok bohaterów i miodność grafiki. Szkoda tylko, że gra nie doczekała się pełnoprawnej kontynuacji, bo sam do tej wersji Księcia chętnie bym powrócił.

Ocena: 7/10
  • Sympatyczni bohaterowie.
  • Intuicyjność akrobacji i walki.
  • Prześliczna grafika.
  • Powtarzalni przeciwnicy.
  • Dla hardcorowców za łatwa.
  • Skopane zakończenie.

Komentarze


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*