Pokłady


TESGIR
Najlepsze miejsce dla fanów fantastyki

Dodatki


Dodał dnia 05.10.2017 do Talisman: Magia i Miecz.

Pod pewnymi względami, „Talisman: Magia i Miecz” mocno przypomina mi „Dungeons & Dragons”. Obie gry utrzymane są w klimacie heroic fantasy, obie są jednymi z najpopularniejszych produkcji w swojej kategorii, a także obie doczekały się mnóstwa dodatków. Niniejszy tekst poświęcę właśnie rozszerzeniom do „Talismana”: wytłumaczę, z czym to się je i wskażę, którymi warto się zainteresować. Zapraszam.

Przede wszystkim, dodatki do „Talisamana” dzielą się na dwa rodzaje – karciane i planszowe. Dodatki karciane zawierają kolejne karty Przygód i zasady do wykorzystania w każdej Krainie, z kolei dodatki planszowe wprowadzają kolejny obszar reprezentowany przez planszę dokładaną do podstawowego świata gry oraz talię kart i zestaw zasad do użytku na tym właśnie obszarze. Oczywiście, jest to pewnego rodzaju uproszczenie, gdyż nowsze rozszerzenia wymykają się temu schematowi: „Zwiastun” np. nie zawiera kart Przygód, a talię używaną zamiast nich w pewnych okolicznościach, z kolei zasady Jasnej i Ciemnej strony Losu wprowadzane przez „Las” obowiązują nie tylko w Lesie jako takim.

Oba rodzaje rozszerzeń mają swoje zalety i wady. W wypadku dodatków planszowych niewątpliwym plusem jest możliwość zwiedzania nowych Krain, jednak nie da się ukryć, że potrafi to znacznie wydłużyć grę, kiedy gracze zamiast dążyć do zdobycia Korony Władzy wolą wędrować po „Górach” i „Podziemiach”. Tego problemu nie ma w rozszerzeniach karcianych, jako że trzymają one akcję gry na jednej planszy. Z drugiej strony, kiedy posiadamy już kilka add-onów tego typu, karty z poszczególnych dodatków ciągniemy coraz rzadziej, przez co nie możemy w pełni cieszyć się dodatkowymi Przygodami. Nie ma więc co przesadzać z liczbą kupowanych czy wykorzystywanych jednocześnie dodatków.

Poza powyższym, istnieje jeszcze jeden, niejawny podział, mianowicie na dodatki podstawowe i ekspercie – te pierwsze zasadniczo nie zmieniają poziomu trudności gry, z kolei drugie mogą znacznie go podwyższyć. Przedstawicielami tego drugiego nurtu są „Kraina Ognia” i „Zwiastun” (zwłaszcza ten drugi), a także „Podziemia” i „Las” – różnicą pomiędzy nimi jest to, że dwa pierwsze zgnoją wszystkich graczy, a dwa ostatnie tylko tych, którzy podejmą się eksploracji wprowadzanych przezeń obszarów. Moim zdaniem dodatki ekspeckie są naprawdę ciekawym rozwinięciem podstawowej gry, ale nie radzę ich wykorzystywania przy zabawie z początkującymi graczami.

Oczywiście, na decyzję o zakupie dodatków wpływa także ich cena: na replikator.pl dodatki karciane kosztują 82,90 zł, a planszowe 139,00 zł. W teorii nie jest to mała cena, ale jeśli porównamy to z podstawką (189,90 zł), nie jest źle. Dlaczego? Z dwóch względów – ilościowego i jakościowego. Jeśli chodzi o liczbę kart, dodatki zawierają ich mniej więcej tyle, co podstawka: w „Magii i Mieczu” jest 104 kart Przygód, w najbiedniejszej pod tym względzie „Pani Jeziora” 72, a w najbogatszych „Smokach” – 168 (nie liczę tu „Krain Odmętu” z 40 kartonikami, ale to jest dość specyficzny produkt). Jakościowo dodatki też trzymają się bardzo dobrze, każdy zawiera przynajmniej kilka ciekawych kart, a nowe zasady są na ogół bardzo zabawowe i generują sporo frajdy. Oczywiście rozszerzenia mają także swoje wady. Niezbyt przypadły mi do gustu nowe zaklęcia, których jest niewiele i które często wydają się być dużo potężniejsze od tych standardowych. Także nowi Poszukiwacze często zawodzą (czy to pod względem koncepcyjnym, czy mechaniki), chociaż i tam zdarzają się prawdziwe perełki (mój ulubiony Czarnowidz, np.).

Tyle opisu ogólnego, pora przejść do charakterystyki poszczególnych dodatków (kolejność mniej więcej chronologiczna):

  • „Żniwiarz” i „Wilkołak”. „Żniwiarz” jest pierwszym dodatkiem do „Talismana”, a jego główną cechą było wprowadzenie na plac boju tytułowego Kosiarza, który wędruje po mapie i zabija napotkanych Poszukiwaczy (no dobra, zabija tylko wtedy, kiedy wyrzucą 1, ale jest taka możliwość – w innym wypadku tracą zdrowie, przyjaciół, turę, ale znów za 6 dostają jakąś korzyść w rodzaju podniesienia Siły lub Mocy). Niestety, wydany później „Wilkołak” wziął na warsztat podobny koncept w postaci (znów tytułowego) Wilkołaka, tyle że zwiększył częstotliwość spotkań z nim oraz wprowadził mechanikę dnia/nocy (w dzień potwory są słabsze, w nocy silniejsze) i Księżycowych Zdarzeń, które zachowywały swą moc tak długo, jak długo panuje określona pora doby. Jeśli dodać do tego prawie identyczny klimat okaże się, że obecnie „Żniwiarza” trochę nie bardzo po co mieć, skoro można zamiast tego zainwestować w lepszego (jak dla mnie ścisłe TOP3) „Wilkołaka”.
  • „Podziemia” i „Góry”. Dwa kolejne bardzo podobne koncepty. Oba rozszerzenia zapewniają dodatkową planszę, talię pełną całkiem silnych stworów i walkę z bossem na końcu obszaru. „Podziemia” były wydane wcześniej i możliwe, że fani narzekali na wysoki poziom trudności, gdyż w „Górach” jest on wyraźnie niższy (boss „Podziemi” ma 12 Siły/Mocy, boss „Gór” – 8). Moim zdaniem warto jeden z tych dodatków mieć, co by było miejsce do expienia postaci, ale co do posiadania obu mam pewne wątpliwości.
  • „Królowa Lodu” i „Pani Jeziora”. Raz jeszcze para dodatków. Wydane były jako odpowiednio trzecie (po „Podziemiach”) i piąte (po „Górach”) rozszerzenie i moim zdaniem znać tu pewne zmęczenie materiału. „Królowa Lodu” to jeden z najgorszych add-onów, który oferował wyłącznie nowe zadania Czarownika (co było już w „Żniwiarzu”) i chociaż wprowadzał alternatywne zakończenia, to te są jednak także stałym elementem następnych dodatków, więc „Królowa” niczym się tu nie wyróżnia. „Pani Jeziora” jest już lepsza, choćby ze względu na alternatywne wobec Talizmanu nagrody za zadania Czarownika (przez co można je wykonywać raz za razem, bo część Nagród jest naprawdę użyteczna), ale wciąż zawiera za mało kontentu, by uznać ją za „must have”. Oba te dodatki nadają się jedynie dla początkujących lub dla tych, którzy nie chcą zmieniać zasad „Talismana”, a tylko zdobyć kolejne karty Przygód, o ile są tacy.
  • „Smoki”. Zdecydowanie mój ulubiony dodatek, uważam go za najlepszy ze wszystkich – dokłada sporo zabawowej zawartości, a przy tym nie zmienia znacznie obrazu gry. Dzięki „Smokom” na mapie gry pojawiają się żetony Smoczych Łusek, które można napotkać zamiast obszaru, na którym leżą – w takim wypadku losujemy kartę z talii jednego ze Smoczych Władców, pod którą może się kryć zarówno przedmiot lub sprzymierzeniec, jak i potężny Smok czy inny przeciwnik, którego jednak może dopaść Smoczy Sen, znacząco osłabiający jego potencjał bojowy. Ponadto, jeden z Władców w pewnym momencie awansuje na Króla Smoków, którego Gniew może nas pozbawić Przedmiotów, Zaklęć lub Przyjaciół. (Łuskę, Sen lub Gniew losujemy na początku tury.) Inną modyfikacją jest dwustronna nakładka na Krainę Wewnętrzną, która zmienia ten ostatni etap gry i potrafi znacznie go przyspieszyć, co jest bardzo dobrym rozwiązaniem, gdyż końcówka stanowiła na ogół najnudniejszą część rozgrywki i warto ją trochę rozruszać.
  • „Miasto”. Dodatek naprawiający jedną z bolączek gry, czyli niewielką użyteczność monet – do tej pory w zasadzie służyły one tylko do leczenia. „Miasto” naprawia ten błąd, wprowadzając sklepy oferujące ciekawe i często potężne przedmioty – np. Kiścień pozwalający na podwójny rzut ataku lub Magiczny pierścień dający +1 do Siły i Mocy. Plansza Miasta pozwala także na odpoczynek od kolejnych walk, gdyż wśród miejskich Przygód niewiele jest przeciwników, za to sporo Przyjaciół i Miejsc. Można tam też odebrać nagrodę za określony typ przeciwników lub wynająć statek i tanio przedostać się na wybrany obszar. Całość niestety trudno mi ocenić, gdyż z jednej strony doceniam wspomnianą „poprawkę”, a z drugiej bogaty gracz może tutaj łatwo stać się największym zabijaką w Krainach, przed którym inni mogą tylko uciekać – no i nie ukrywajmy, że zwiedzanie „Miasta” jest mniej emocjonujące niż wędrówki po „Podziemiach” czy „Górach”.
  • „Kraina Ognia”. Dodatek, który najlepiej działa jako jedyne używane rozszerzenie, a to dlatego, że tylko ciągnąć pochodzące z niego karty można go w pełni wykorzystać. Z drugiej strony, jego używanie, jak wspomniałem wcześniej, znacznie podnosi poziom trudności gry. Po pierwsze, w pochodzących zeń kartach łatwo można natrafić na potężnych Wrogów (Ifryty), po drugie wiele Przygód powoduje spalenie obszarów, który to efekt zadaje obrażenia wszystkim kończącym tam turę. Sam wybierz, czy taka zmiana ci odpowiada – osobiście nie grałem jeszcze w tylko „Krainę Ognia”, ale mam to na liście rzeczy do zrobienia.
  • „Las”. Najtrudniejszy i najciekawszy z dodatków planszowych. Wchodząc to Lasu, wchodzimy nie tyle do zadrzewionego obszaru, co do wpół-realnej krainy rządzonej przez Fae, co podkreśla znakomita warstwa graficzna całości (to zdecydowanie najładniejsze rozszerzenie). Mechanicznie, każdy gracz wkraczający do Lasu wstępuje na pewną Ścieżkę, która może dawać rozmaite premie lub kary i która decyduje, co spotka go na końcu drogi – czasem jest to pomniejsza korzyść, a czasem Przeznaczenie, które zapewnia dużo potężniejsze bonusy. „Las” jest także mocno nastawiony na Los, który teraz dzieli się na Jasny, działający jak do tej pory i Ciemny, którego można używać do przerzucania rzutów innych Poszukiwaczy – w zależności od tego, którego mamy więcej, karty z talii Lasu mogą wpływać na nas pozytywnie lub negatywnie (najgorzej ma tu postać bez Losu, której zawsze przytrafia się ten gorszy efekt). Osobiście bardzo lubię to rozszerzenie, bo jest dużo mniej przewidywalne niż „Podziemia” czy „Góry”, ale nie da się ukryć, że jest przeznaczony raczej dla ekspertów lub ryzykantów niż każdego miłośnika „Talismana”.
  • „Krainy Odmętów”. Jedyny w serii dodatek do dodatków, mianowicie „Podziemi” i „Miasta” – „i”, nie „lub”, co oznacza, że żeby go wykorzystać, trzeba mieć oba wcześniejsze (da się oczywiście wprowadzić zasady domowe, z którymi wystarczy jeden albo i żaden, ale to tak na marginesie). Niestety, jest to też dodatek słaby, zawierający niewiele kart (zaledwie 40), a jego jedyną zaletą jest możliwość łatwego zdobycia podziemnego Skarbu lub miejskiego Przedmiotu – łatwiej walczyć z tutejszymi bossami niż z Władcą Podziemi oraz niejednokrotnie walka jest łatwiejsza niż zebranie góry złota. Na dodatek rozszerzenie jest kiepsko wykonane (dodatkowy obszar wydrukowana na zwykłych kartach, zamiast na małej planszy), a jego cena (69,90 zł) wydaje się wygórowana w porównaniu z tym, co oferuje – lepiej dołożyć paręnaście złociszy i kupić sobie jakiś dodatek karciany.
  • „Zwiastun”. Ohohohoho, to jest dopiero zabawa. „Kraina Ognia” czy „Las” mogą ci splunąć w twarz, ale „Zwiastun” da ci do tego po tyłku i poprawi butem w podbrzusze. Początkowo wszystko jest po staremu, ale po wylosowaniu Zdarzenia w Krainach pojawi się wieszczący zagładę Prorok – i na wieszczeniu się nie skończy, od tej pory losujemy bowiem karty Proroka, których prawie każda w jakiś sposób uprzykrzy nam życie: a to potężny przeciwnik, a to przeklęty przedmiot, a to jakieś zdarzenie uderzające we wszystkich graczy. Na dodatek zaczyna się spełniać proroctwo wspomnianego wieszcza – mamy ich do wyboru cztery, a każdy to kilku-kartowa karta Omenów, które pojawiają się jeden po drugim i chociaż część może nawet dawać pewne korzyści, ostatecznie i tak będziemy mieli przechlapane, a gdy „spadnie” ostatni z nich gra się kończy – jest to nie da się ukryć ciekawy sposób na ograniczenie czasu rozgrywki, chociaż mi się jeszcze nie zdarzył. Jeśli „Talisman” był dla ciebie kiedykolwiek za łatwy albo też jesteś masochistą lub sadystą, zachędam do kupna.

Podsumowując, jako pierwsze dodatki polecam zakupić „Wilkołaka” dla garści dodatkowych zasad i „Podziemia” lub „Góry” dla możliwości szybkiego awansowania postaci. W dalszej kolejności można się zdecydować na „Smoki”, „Miasto” i „Las”. Wreszcie, kiedy poczujemy się ekspertami, możemy dobrać do tego „Krainy Ognia” i/lub „Zwiastun”, przy czym ten drugi tylko wtedy, kiedy naprawdę tego chcemy. „Żniwiarz” jest w porządku, ale nie oferuje niczego, czego nie dostarcza „Wilkołak”, z kolei „Królowa Lodu”, „Pani Jeziora” i „Krainy Odmętów” są po prostu słabe. Oczywiście, to tylko moje mniemanie i zapewne wielu graczy ma na ten temat zupełnie inne zdanie – zapraszam do komentowania.

Komentarze


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*